wtorek, 9 czerwca 2026

Relaks

Leżała na strychu od ładnych paru lat. W towarzystwie płynu do czyszczenia gratis. Nieskażona żadną pracą. Nowiuśka. Czasem mi się o niej przypominało, ale jak dotrzeć na strych, jak mi się nie chce nawet do dzieci na pięterko włazić, tylko wołam  u podnóża schodów, dzieci udają, że nie słyszą, ja wtedy drę japę i czasem łaskawie nawet któreś zejdzie, ale nigdy nie jest tak, że wszystkie naraz. Zawsze jednego brakuje. Zaczynamy jeść w piątkę. Odczuwamy brak. Wysyłamy misję ratunkowo- poszukiwawczą w postaci jednego dziecka. Czworo kończy jeść. Piąte i szóste wreszcie schodzą, tłumacząc coś pokrętnie. A więc tyle ze wspólnego posiłku. Czekam na wakacje, wtedy ich wszystkich połapie na zbiorową podwórkową jajecznicę. Ale wracając do strychu i jego skarbów niedostępnych... Nakładka do karchera i płyn gratis. Próbuję policzyć, ile lat to tam na mnie czekało. Szacuję od 6 do 8. Nie tak dużo, patrząc z perspektywy kafelka łazienkowego, który czeka na przyklejenie od 2011. Zatem nastał dzień i godzina uruchomienia. Woda- pompą ze studni, karcher podłączony i lecimy robić centrum wypoczynkowe Barbary. Tu spędzę najbliższe miesiące. Słuchając śpiewu ptaków, szumu wiatru w drzewach,  szczekania Bastera na ptaki i wiatr oraz perkusji sąsiada. 



Po zimie. Obowiązkowo liście z buka.

















Na warsztatach stolarskich zrobiłam sobie lampion i kupiłam potrójną donicę na tarasik ogrodowy.











Mleczyk się tak pięknie wkomponował, że zostaje.






































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i zadawania pytań