Nowa stara Barbara
Stara była super- z figurą idealną, ale spójrzcie tylko na te otłuszczone łokcie. Coś z tym trzeba było zrobić. Musiała powstać nowa Barbara. Zmiany trwały latami, wprowadzane małymi kroczkami z uwzględnieniem obowiazujących odkryć w dziedzinie zdrowego żywienia i aktywności fizycznej. Wszak latami nabierałam mocy i masy i nie można organizmu stresować nagłymi ograniczeniami.
Zapytacie: jak? Bez ozempiku, bo nie lubię strzykawek. Bez zmniejszenia żołądka, bo nie lubię lekarzy. Metod było wiele i zmieniały się z czasem, gdyż moja silna wola jest wyjątkowo słaba. Jednak przez większość czasu wytrwale stosowałam płyn Ludwik.
Pozostałe czynniki, które pozostały nie bez wpływu na powstanie Nowej Barbary:
waga łazienkowa i kuchenna, fitatu, bolero- gdy miałam wodowstręt, majonez, siłownia, spacery, gin z tonikiem, stepper skośny, ciężarki, kettle- oszust, kebab rzadko i z niesmakiem, elektrostymulacja, elektrosauna, owijanie folią, małe ciuciu do kawy, trening wibracyjny, kilka epizodów z pudełkami, wzdychanie do Księżyca, sen w opór do 7:00 i oglądanie filmów o wielorybach.
A zapomniałam o tym zasranym zegarku od Siostry, który pyta z kpiną w głosie: koniec ćwiczeń? Ni chu chu, Zasrańcu. Mierz dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania i zadawania pytań