sobota, 21 marca 2026

Kaziuki Wilniuki i Carmen

Wyruszamy na Kaziuki Wilniuki. Gdzieś na pograniczu Warmii i Mazur w aucie daje się odczuć drastyczny spadek temperatury, a Czcigodny Małżonek kupuje w Dino trytytki. Matko! Trytytki... Coś tam zagmatwanie tłumaczy. Nie słucham. Oczy wyobraźni pokazują śp. Wujka Janka, który swoją ciężarówkę naprawił prezerwatywą i przejechał tak jeszcze pół Polski, a może i Europy. Są trytytki, jest dobrze. Wszak dzieciobusa da się naprawić trytytką, kluczem "13" i kopniakiem. Zabieramy po drodze Babcię i ruszamy na Kowno, na Wilno, na Kaziuki Wilniuki, na Dzień Kobiet. 


Ale chwila, chwila gdzie Kaziuki Wilniuki, a gdzie Carmen? 

Łucja już dawno temu pytała mnie czy zabiorę ją na operę "Carmen". Okrągły rok wyszukiwałam, w końcu jest. W Gdańsku, w maju. Idealnie. Bilety schodziły szybko, jak tanie wino w sklepie w Dzietrzychowie, siadłam więc pewnej niedzieli i zamówiłam. Mieliśmy jechać większą ekipą, więc wyszło 750zł. Po paru dniach od zakupu, weszłam na maila, aby sprawdzić czy bilety doszły. Otwieram załączniki i przecieram oczy ze zdumienia. "Carmen- 8 marca- Twoje bilety już są i mamy nadzieję, że będziesz się świetnie bawić."

Wywróciło mi flaki na drugą stronę. 8 marca to my będziemy w Wilnie. Patrzę na godzinę spektaklu- 20:00. Da się to zrobić. Co prawda trzeba wyjechać szybciej z Wilna, ale damy radę dojechać do Gdańska na 20:00. Odzyskałam oddech, flaki się rozwiązały. Jestem taka pomysłowa i elastyczna... 8 marca, 20:00, Kraków...


Padam na zawał.


Dzwonię do Czcigodnego, że właśnie umarłam na zawał. Sprawdzam platformę biletową. Czytam opinie, rwę włosy z głowy, ludzie narzekają, że zdarzają się takie problemy, zwrotów nie ma...


Obliczam ile dodatkowych godzin będę musiała przepracować, aby dokonać samoukarania. To jak wydać pieniądze na mandat. Najgorzej.


Czcigodny Małżonek wkracza do akcji po powrocie z pracy. Wybawca. Cudotwórca. Magik. Wykonuje dwa telefony. Dostaje zgodę od organizatora wydarzenia. Kupuje nowe bilety, oddaje stare. 


Odłączam się od respiratora. Wracam do żywych.







Hala targowa w Kownie nigdy nie zawodzi.


Wilno i sztuka industrialno- użytkowa




Stoiska na Kaziukach Wilniukach





Baszta Giedymina w Wilnie


Tytułu Królowej Przypałów już nikt mi nie odbierze.

















Ostra Brama



Litewskie dobro narodowe- cepeliny
















Portal do całego świata


Można zatańczyć albo zagrać w "kamień- nożyce" z ludźmi z drugiego końca świata.

















































































Ciastka grzybki- niebo w gębie












































Czebureki- wielkie smażone pierogi










Gotowana wołowina w Kavine Ceburekine- wygląda niepozornie, ale najlepsza jaką jadłam.



















Numero uno- Kibiny- te z czarnym sezamem mają w środku leczo.




Zapasy










Kawę ziarnistą 100%Arabica można u nich dostać w cenie 60zł/kg.




Zapasy zagospodarowane na zaś.