czwartek, 13 listopada 2025

Sypialnia z kolibrem

Ona wie, że kiedy ja piszę "mam pomysła" nie będzie lekko. 

Ona wie, że ja zasługuję na dyplom najbardziej marudzącej klientki. 

Ona wie, że ja rzucę hasła "efekt zerwanej kliszy", "rozmyte przejście" albo "wymuskane maziaje" i trzeba będzie to zrobić, chociaż nijak nie wiadomo, co w mojej głowie siedzi. 

Ona to wszystko wie, a i tak idzie jak w dym. 


Ja wiem, że Ona podoła, że na jakimś poziomie telepatii porozumiemy się i chociaż czasami moja wizja kończy się w połowie jej drogi albo na odwrót, to i tak wychodzi z tego coś cudownego, jedynego w swoim rodzaju i niepowtarzalnego. 


Marta z Otwartej Pracowni- "To nie Ziemia" kolejny raz chwyciła pędzle (gąbki, ścierki i paluszki ) i odmalowała mi aksamitną, kwietną łąkę z kosmosami, dmuchawcami i magicznym kolibrem. 


Ale aby te cuda mogły się zadziać, najpierw ja musiałam ruszyć swoją szanowną i zrobić miniremoncik- załatać ubytki i pęknięcia i przemalować ściany na biało w sypialni , która kiedyś była czarnym pokojem, a jeszcze wcześniej Kącikiem Śpioszka w żłobku, a jeszcze jeszcze wcześniej prezentowała się tak: 


Rok 2009- przed wprowadzką








Gdzieś po drodze, gdy czarny pokój był gościnną jadalnią






Zróbmy to
































Kącik babciowo-dziadkowy- Zegar od Dziadka Pradziadka Henryka i haft krzyżykowy od Babci prababci- Władysławy








Święta Rodzina- haft krzyżykowy od Babci Loli








Jak tkanina...





Najpiękniejszy...





























A tu mój haft diamentowy z jeleniem.




Prezenty na 40 :-* . Chyba mnie lubią w wiankach.


wtorek, 11 listopada 2025

Coś tam-Zdrój

Nic dodać, nic ująć. Królowa przypałów znowu na szlaku. Wybierałam się jesienią w Góry Stołowe. Skonsultowałam z bratem ciotecznym co warto tam zwiedzić, sprawdziłam bazę noclegową i przeanalizowałam dokąd może zawieźć mnie pekape. Wybór był prosty. Zabieram ze sobą najstarszą Latorośl w celu odbudowania relacji komunikacyjnych, gdyż "fajnie" i "dobrze" to fajnie i dobrze, ale jednak trochę krótko i jedziemy do końca trasy kolejowej, czyli do Krynicy- Zdrój. 

Kilka dni przed wyjazdem, gdy już wszystkie sprawy organizacyjne zostały dopięte, piszę sobie ze znajomą na czacie, że niebawem wyruszamy. Ona dopytuje, jakie to dokładnie góry. Sprawdzam, żeby nie wprowadzić nikogo w błąd, bo jednak dużo tych pasm obok siebie. Krynica- Zdrój to oczywiście Beskid Sądecki! Że co? Jaki Beskid? Włączam mapy. Dlaczego mi pokazuje ten rożek z Przemyślem, jak ja miałam być koło Wałbrzycha??  Robi mi się gorąco. Analizuję dokąd kupiłam bilety i gdzie zarezerwowałam nocleg. Mam zgodność. Oddycham z ulgą. Góry to góry, byle przed siebie, odjechać, zapomnieć.

Próbuję jednak dowiedzieć się, jak do tego doszło. Przeglądam mapę jeszcze raz. Aha, mam Cię- Kudowa- Zdrój, zaledwie 476 kilometrów od Krynicy-Zdroju. Dobrze, że nie pomyliłam z Krynicą Morską, bo z gór to by dupa blada wtedy wyszła.















Kolejka na Jaworzynę Krynicką















































Spływ Popradem


















Nic tak nie integruje jak spływ górską rzeką z przełomami. Komunikacja, współpraca, więź. Na zdjęciach tylko spokojne odcinki, ale był ogień w mięśniach, walka z naturą i sztuka przetrwania. 

















Zabytkowa Kolejka na Górę Parkową



Polana muzyki i światła























Źródło miłości



















Huzary 864 m n.p.m.
















Tężnie


Jubileusz zespołu Pogranicze






















Pomnik Bogusława Kaczyńskiego


W pijalni wód


Obowiązkowo :-D




Tężnia






















W pijalni wód