niedziela, 22 lutego 2026

# debil

Spędziliśmy ostatnio razem sporo czasu. Początki były ciężkie. Wydawałeś mi się zbyt masywny, brutalny... Nie w moim guście. Z czasem zaczęłam się do Ciebie przekonywać. Oswajałeś mnie powoli, delikatnie, aż stałeś mi się naprawdę bliski. Zawsze w pobliżu, zawsze gotowy i oddany. Czekający z miłością w oczach, aż przyjdę. Lubiłam te nasze potajemne spotkania, ale sielanka nie mogła trwać wiecznie. Nabrałam podejrzeń, zaczęłam Ci się przyglądać uważniej, w świetle dnia wreszcie przejrzałam na oczy, od początku mnie oszukiwałeś! A ja Ci ślepo wierzyłam. Mój dwulicowy dwukilowy kettlu.

Dwukilowy Kettle




O Cię Florek...





# debil



Królowa Przypałów jest tylko jedna. Od teraz mam również tytuł Królowej Spostrzegawczości...




sobota, 21 lutego 2026

Ferie w Czechach

Od jesieni planowałam wyjazd na ferie do Czech. Znalazłam miejsce idealne dla mojej rodziny. Wszak kłótnie Szkodników o łóżka od samego wejścia do miejsca noclegowego mamy już przerobione wielokrotnie. Apartament- 90 m2 w starym, ogromnym dworze z 10 miejscami noclegowymi. Szach mat. Matka z wiekiem robi się coraz bardziej przebiegła...


Matula odpowiadała za znalezienie optymalnych noclegów, a Czcigodny Małżonek za przygotowanie dzieciobusa na trasę przez całą Polskę i kawałek Czech. Nieszczęśliwym trafem w naszym vanie wysiadło ogrzewanie. Dwóch mechaników podjęło próby, ale rozłożyło bezradnie ręce, a dzień wyjazdu tuż tuż.  Ja nie lubię zmieniać planów... Przez dobry tydzień próbowaliśmy wytypować najniegrzeczniejsze dziecko do pozostania w domu, co umożliwiłoby nam wyjazd standardowym autem pięcioosobowym w ciepełku. Niestety dzieciaki chyba coś zwietrzyły, bo każdego dnia kto inny odwalał numery i nie dało się wytypować "zwycięzcy". Wizja podróży przy -10oC w nieogrzewanym aucie zbliżała się nieuchronnie. Cóż było robić. Należało dostosować się do nowej sytuacji. Zakupiłam ogrzewacze do rąk i wielki rodzinny termos (strzał w 10 mimo niespodziewanego obrotu spraw).  Zapowiedziałam dzieciom, że ubierają się w śniegowce i biorą ze sobą grube koce od Babci Loli. Wytrzymamy, przecież ja na wywczas jeździłam maluchem, a maluch odpalał na dyszel od szpadla. Niech się uczą życia.  A nie wychuchane, wydmuchane...


I kiedy już sobie wszystko ustaliłam w głowie, wchodzi Czcigodny Małżonek cały na biało... No dobra, nie na biało, bo z  warsztatu wrócił. Wzięli się za dzieciobusa z dwoma chłopakami, a co trzy głowy to nie jedna i voila- autko grzeje jak marzenie! Rzutem na taśmę, dwa dni przed wyjazdem. Ruszamy! W ciepełku! 


P.S. Tak bardzo byliśmy zaaferowani ogrzewaniem auta, że dopiero w Czechach doczytaliśmy, że brakuje nam kilku drobnych, obowiązkowych rzeczy: apteczki, kamizelki, koła zapasowego i ... dowodu rejestracyjnego. Król i Królowa Przypałów na szlaku.



Do zielonego koszyka obfitości, który towarzyszy nam na wszystkich wyjazdach dołączył brązowy giga termosik.




Ze względu na szacunek do odwiedzanego kraju zjadłam znowu te ichne knedle z gulaszem, ale przypomniał mi się skecz z Monty Pythona o mielonce z mielonką z mielonką z mielonką z groszkiem, ale bez groszku, bo nie ma groszku i już więcej się na to nie skuszę. Swoją drogą dziwię się, że przez tyle wieków, gdy sąsiednie kraje tworzyły kulinarne cuda z niczego, w Czechach najwyższym dobrem narodowym był i jest pszenny bułkoś pływający w sosie... 



Co rano witał nas kojący szum z wybijającego źródełka.


Klatka schodowa w starym dworze.


Dzieci pytały czy zamorsuję w tej wannie.




Harrachov- skocznie


Źródło Świętego Jana Nepomucena w Harrachowie.






Drzewo z butów





Huta Szkła w Harrachovie


Manufaktura


Ponad 300 lat nieprzerwanej produkcji







Forma drewniania


20 lat temu w Walentynki uczeń podstawówki w trakcie wycieczki szkolnej pajacował przed kolegami i próbował podnieść ten 200- letni wazon, nieświadomy tego, że składał się on z 5 osobnych części... To co widać na zdjęciu to współczesna reprodukcja. Eh... Chyba może sobie to osiągnięcie wpisać w CV.





Kaplica Świętej Elżbiety - ołtarz z luster weneckich.


Szklany dzwon z drewnianym sercem. Reprodukcja dostępna dla turystów.


A oryginał tutaj.





Dzieciobusa zostawiliśmy na obrzeżach Pragi w Czarnym Moście, a dalej wyruszyliśmy praskim metrem. 








Na moście Karola























Myślałam, że już się na czeską kuchnię nie skuszę. "Medaliony" w menu zalatywały mi na odległość mielonką z mielonką. Jakież było moje zdziwienie, gdy elegancki kelner w muszce popijający ukradkiem ich dobro narodowe, zaserwował mi obłędną polędwicę w boczku.




















Wypatrzyłam Świętego Huberta



















Strapionych- pocieszyć... 

















Teraz to na co wszyscy czekali, no prawie wszyscy 


Tradycyjnie stałam na górce, patrząc w dół, walcząc z lękiem przestrzeni i próbując sobie przypomnieć, jak to się robiło. Zajęło mi to dobre pół godziny. Już myślałam, że nic z tego nie będzie i sturłam się na tyłku, aż przypomniały mi się słowa mojej siostry: "zasuwaj, bo skipassy kosztują!" . Faktycznie "mydło, nie mydło, kupiłeś zjeść trzeba". A tak serio, to przypomniało mi się, że przy poprzedniej blokadzie Siora jechała przede mną i rysowała mi szlaczki na śniegu. Nie patrzyłam w dal, tylko koncentrowałam się na pokonaniu kolejnego zakosu. Zobaczyłam te zawijasy oczami wyobraźni i poszło. I to całkiem ładnie, bo 50km na nartach. 











Odpoczynek po nartach w klimatycznych piwnicach starego dworu.

















Polecam, chociaż nazwa nie zachęca.




















Szkodniki szusują











Sprawca zamieszania- to On nas kiedyś pod Suwałkami poubierał w narty i kazał zjeżdżać.































A na deser Szklarska Poręba





Wodospad Szklarka








Smakołyki czeskie dla Babci Loli w dowód wdzięczności za karmienie Bastusia.


Obowiązkowe suweniry, żeby poczuć czeski klimat jeszcze o powrocie do domu. Pierniki czeskie mnie miło zaskoczyły. No i kaszę mannę mają dużo drobniejszą niż nasza- wzięłam na testy ( pyszna, za mało kupiłam). Świąteczne czekoladki z firmy Orion na przecenie wywołały u mnie jakiś flashback z dzieciństwa, więc też nie mogłam się oprzeć. A Moravska idealna na reset ustawień fabrycznych...


Czeskie dobro narodowe. W tym są naprawdę dobrzy. Te bułkosie w sosie mogliby sobie odpuścić...