Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DEKORACJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DEKORACJE. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 listopada 2025

Sypialnia z kolibrem

Ona wie, że kiedy ja piszę "mam pomysła" nie będzie lekko. 

Ona wie, że ja zasługuję na dyplom najbardziej marudzącej klientki. 

Ona wie, że ja rzucę hasła "efekt zerwanej kliszy", "rozmyte przejście" albo "wymuskane maziaje" i trzeba będzie to zrobić, chociaż nijak nie wiadomo, co w mojej głowie siedzi. 

Ona to wszystko wie, a i tak idzie jak w dym. 


Ja wiem, że Ona podoła, że na jakimś poziomie telepatii porozumiemy się i chociaż czasami moja wizja kończy się w połowie jej drogi albo na odwrót, to i tak wychodzi z tego coś cudownego, jedynego w swoim rodzaju i niepowtarzalnego. 


Marta z Otwartej Pracowni- "To nie Ziemia" kolejny raz chwyciła pędzle (gąbki, ścierki i paluszki ) i odmalowała mi aksamitną, kwietną łąkę z kosmosami, dmuchawcami i magicznym kolibrem. 


Ale aby te cuda mogły się zadziać, najpierw ja musiałam ruszyć swoją szanowną i zrobić miniremoncik- załatać ubytki i pęknięcia i przemalować ściany na biało w sypialni , która kiedyś była czarnym pokojem, a jeszcze wcześniej Kącikiem Śpioszka w żłobku, a jeszcze jeszcze wcześniej prezentowała się tak: 


Rok 2009- przed wprowadzką








Gdzieś po drodze, gdy czarny pokój był gościnną jadalnią






Zróbmy to
































Kącik babciowo-dziadkowy- Zegar od Dziadka Pradziadka Henryka i haft krzyżykowy od Babci prababci- Władysławy








Święta Rodzina- haft krzyżykowy od Babci Loli








Jak tkanina...





Najpiękniejszy...





























A tu mój haft diamentowy z jeleniem.




Prezenty na 40 :-* . Chyba mnie lubią w wiankach.


piątek, 11 kwietnia 2025

Kawa i Bogucice

Uwielbiam kawę. Bez niej nie ma dla mnie życia. Potrafię rozprowadzić ten boski napój równomiernie na kubkach smakowych, rozróżnić poszczególne odmiany, określić kwasowość, czas wypalania. Po samym zapachu definiuję Robustę i  Excelso. Jeden rzut oka na ziarna wystarcza mi by odróżnić Arabicę od Liberici. Po wypiciu całej filiżanki jestem w stanie określić kraj pochodzenia.

 

Barbaro, mów prawdę. Mów, jak jest.

 

Dobrze, kawa jest dla mnie tylko pretekstem. Przyczynkiem do wybrania cukierka dnia lub skrupulatnego odliczenia sztuk przysługujących ptasich mleczek. Przydział to dwie sztuki, ale i tak zawsze się mylę przy liczeniu. Tak, przyznaję kawa jest tylko pretekstem i kiedy skończy się cukierek, zupełnie tracę zainteresowanie zawartością filiżanki i porzucam ją w różnych przypadkowych miejscach. 


Podsumowując, zawartość nie ma dla mnie większego znaczenia, więc wypiję wszystko. No chyba, że już naprawdę trąci żużlem albo azbestem, to tylko się lekko skrzywię, ale nie zaburza to czekoladowej błogości rozpływającej się w ustach. Jeśli chodzi o naczynie, w której jest podana, to nie może być przypadkowe. Walcowate kubki, gosh, jak ja ich nie cierpię. Wolałabym z kałuży pić...

 

Od lat chorowałam na filiżanki Lubiany z serii Stone Age. Cena jest zaporowa, a ja bym chciała ze spodkami i razy sześć albo nawet dwanaście, w sumie to cały garnitur do kawy. Zbierałam się i zbierałam, ale ciągle wewnętrzny głos mi podpowiadał: Barbaro, nie bądź próżna, masz przynajmniej 7 kompletów filiżanek w czarnym meblu.  Nie potrzebujesz już nic do życia. Pamiętaj, na koniec i tak pójdziesz boso...

 














Walka wewnętrzna trwała kilka lat, aż znalazłam całkiem przyjemną dla oka alternatywę. Bogucice seria Cottage. Oczywiście najpierw kupiłam na próbę kilka sztuk, bo jestem starym człowiekiem i musiałam się przespać jeszcze kilka nocy z tym wyborem i wszystko skomponować w spójną całość.


A czy wybrałam dobrze, oceńcie sami.

 

Procedura poranna: Kawka i dwa ptasie mleczka









Od góry Bogucice Cottage Tiffany, White, Turkus i Laguna.





 

poniedziałek, 30 grudnia 2024

40

Wszyscy mi mówią, że życie zaczyna się po 40. Ale ja już zaczęłam 18.11.1984 roku i wiele rzeczy zrobiłam podwójnie (studia, ilość dzieci, metraż domu do sprzątnięcia, sztuki wypranych i sparowanych skarpetek itd.). Dlatego po 40 zamierzam robić nic, wymagać od siebie mniej niż zero, staczać się pomału, acz z godnością do momentu, kiedy znowu będę rysować kredkami i lepić z plasteliny  w jakimś uroczym ośrodku spokojnego zdziecinnienia. Planów i celów nie stawiam sobie żadnych, aby było tak jak jest. Dopóki gastryka pracuje i trawi kebaby, a ja nie zapominam dolewać ginu do toniku, to nie mam na co narzekać. Oby tak dalej. 

 

Pozdrawiam Babcia Basia.








Siedzimy, czekamy...

40 prezencików od Babci Loli



 




Kapelusznik dobrym ludziom przynosi ziemniaki, a złych wrzuca do kałuży. 

Mi podrzucił na werandę kilka worków.





Podobno spełnia życzenia...