wtorek, 12 maja 2026

Przeklęta firanka

Zimową porą roku pańskiego 2024 zawiesiłam ci ja nową firankę w salonie. Bieluśką jak śnieżek. Do której oczywiście należało dokupić zasłony, jaśki, bieżnik i obrus. Jak  zawiesiłam firankę, to zobaczyłam, że  ściany już się proszą o odmalowanie. Jak odmalowałam ściany, to drzwi się strasznie szare zrobiły i podłoga okropna rzucała się w oczy jeszcze bardziej. Cóż było robić, zamówiliśmy wykładzinę i przystąpiliśmy do rozwijania. Szło całkiem sprawnie dopóki na naszej drodze nie pojawiło się pianinko. Takie niepozorne, a diabeł chyba betonem w środku wylany. Ale żeśmy się z nim naszarpali zanim znalazło się po właściwej stronie wykładziny. Jak już wykładzina szlachetna się pojawiła, to Czcigodny Małżonek oświetlenie wymienić musiał, a ja drzwi pomalowałam.  I można by powiedzieć, że remont się skończył, gdyby nie listwy i ich montaż, który odwlekł się deczko w czasie. Ale czym są dwa lata wobec wieczności? 

























Jeleń Dziadka- Pradziadka Henryka.


















Średnio mi to cięcie na 45stopni wychodzi, ale powinno się spasować.




















Znikopółki





Czy wystarczyło listew? Oczywiście, że nie, ale wystarczyło na wszystkie miejsca, które widzę. 

Czy listwy są już przykręcone? Oczywiście, że nie. Trzymają się siłą woli właścicielki. A oficjalne przykręcanie i dokupienie brakujących planuję na przełom 2028/2029. Wszak jakiś plan na przyszłość trzeba mieć.




I teoretycznie już bym mogła sobie spokojnie siedzieć i oddawać się lekturze o oderżniętych kończynach, gdyby nie Waleria... 


Przyszła razu pewnego, spojrzała krytycznym okiem na zasłony i powiedziała, że takie kwiaty nie istnieją w przyrodzie i jest to wytwór sztucznej inteligencji... 



Lista zakupów:

- listwy z Pruszcza Gdańskiego ( bo tam najładniejsze),

- nowe zasłony, bieżnik, obrus i jaśki bez AI,

- nowa firanka ( bo pewnie do tego czasu już zżółknie).




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i zadawania pytań