czwartek, 30 sierpnia 2018
środa, 29 sierpnia 2018
Nowe życie
Dwa tygodnie temu rozpoczęłam resztę mojego życia.
Przestałam być chomikiem. Wyszłam z kółka i wolnym tempem spacerowicza podążyłam w zupełnie nowym kierunku. Innym niż zawsze kazało mi wychowanie i lata doświadczeń. Zupełnie na przekór dotychczasowemu sposobowi myślenia, że muszę, że trzeba, że inaczej zdechnę z głodu. Już nie muszę gonić. Goniłam 10 lat i już nie muszę. Teraz będę lekko płynąć z falą. Z głową ponad wodą. Ale na pewno już nie pod prąd ani w dół wodospadu na wątłej tratwie.
Teraz jest mój czas. Rozpoczynam resztę mojego życia- czas start!
A czy nowa filozofia zawodowa się sprawdzi, dam znać. No chyba, że odetną mi internet z powodu niepłacenia rachunków. Wtedy nie dam.
Pokażę Wam kilka migawek z leśną energią i oczami, które z każdym dniem stają się coraz bardziej błękitne. To od patrzenia w niebo. I roziskrzone od patrzenia w gwiazdy.
![]() |
Tam za zakrętem, są zupełnie nowe możliwości. |
![]() |
A tutaj dłonie, które zawsze pomogą trzymać ster. |
![]() |
Trochę historii z Barkasem w tle... |
![]() |
Widzisz tam za drzewami? To Kociołek. |
![]() |
Drzewa też potrafią stanąć na głowie... |
![]() |
A i nasze niebo czasem jest zupełnie gdzie indziej, niż myślimy... |
![]() |
Kociołek- wodne uroczysko głęboko, głęboko w lesie. Gdyby nie kompas... |
![]() |
"Moje oczy są nadal [niebieskie],
|
![]() |
Tarzan Girl |
![]() |
Płynę... powoli... |
![]() |
"Iść, ciągle iść w stronę słońca" |
![]() |
A nocą... |
![]() |
Z kiełbasą na bogatości |
![]() |
Sosny nade mną kiwały koronami. Że będzie dobrze. |
![]() |
Barbaro, coś ty szelmo znowu odwaliła? |
czwartek, 9 sierpnia 2018
Z życia czarownicy
Kiedy Czarownica pomyśli sobie, że w jej obrośniętych pajęczyną skarbach brakuje czerwonego emaliowanego dzbanka na kawę inkę, to wiedz, że wkrótce nastąpi COŚ.
W moim przypadku owo COŚ objawiło się zupełnie niewinnie, jako wiadomość od znajomej z dawnych lat. Czy mogłabym pomóc w wycenie lub sprzedaży kredensu i innych staroci?
Świadoma zakazu meblowego od Czcigodnego Małżonka, wiedziałam, że kredens nie dla mnie. Ale w kredensie dzbanek. Czerwony. Nie wierzę.
Cóż było robić... zapakowałam dobra ruchome w ilości sztuk czterech do auta i wyruszyłam tam, gdzie przez wiele lat prowadziły mnie ścieżki zawodowe, czyli za Rębiechowo. Ale nie wyglądało to jak poniedziałkowy powrót do pracy po trzytygodniowym urlopie. O nie, nie... wiedziałam, że czeka tam na mnie 'my precious'. Moja imienniczka przygotowała dla mnie niezły zestaw staroci, a podczas wycieczki po domu dokładała kolejne skarby, aż na podwórku urosła solidna kupka.
Nie muszę mówić, że w tak zwanym międzyczasie Szkodniki obżarły maliny i jeżyny. Jedzenie jest dla nich jak oddychanie. Nie można robić zbyt długich przerw...
Szybko okazało się, że bagażnik, w którym normalnie bym przewiozła trzy trupy, jest za mały. Zdawał się kurczyć w oczach a klapa kłapała marudnie i nie chciała się zamknąć.
Dobrze że Kindzia ma krótkie nóżki... Upchałam w bagażniku, pod nogami, na półce. Rozważałam nawet, czy jeden Szkodnik nie mógłby wrócić pekaesem... Ale na szczęście żeśmy się wszyscy pomieścili, tylko kanka turlała się pod fotelem, umilając drogę melodyjnym skrzybotem.
Część zdobyczy prezentuję poniżej:
![]() |
Po kąpieli i polerce. |
![]() |
W kuchni piętrowej, ale niedługo zejdą piętro niżej. |
![]() |
Pomarańczowe bliźniaki. |
![]() |
A termos 700zł kosztował! |
![]() |
Przed myciem. |
![]() |
Przed praniem. |
![]() |
Konfiguracja wstępna. |
![]() |
Nareszcie kłódeczki mają odpowiednie miejsce. |
![]() |
Konfiguracja ostateczna. Czarownica na prawo. |
![]() |
I już Szkodniki mają do czego śliwki zbierać. |
poniedziałek, 6 sierpnia 2018
Zbawienie i bączek
Łucja, kręcąc się w okolicy drewutni w poczukiwaniu małych kotków:
- Mamo, możesz mi zbawić kota?
Mama: Eryk, czekaj, bo nie wiem jak nad jeziorko dojechać.
Eryk: Mamo, trzeba włączyć abigację.
Kinga: Pies krzyczy.
Eryk pociesza Kingę w aucie: Kindziusia, niedługo będziemy u babci Joli i będzie woda nawet z dokładeczką.
Eryk: Jesteśmy już u babci, bo tam widać wieżę Alfa (komin w byłym PGR).
Kinga, karmiąc szczurka suchą karmą: Am, am, pogotowałam.
Kinga patrząc na stół z pączkami: Jeszcze bączka.
![]() |
Gang dzikich wieprzy |
czwartek, 2 sierpnia 2018
Niedługo umarniesz
Eryk namawia dziadka Nanusza, żeby poszedł z nim grać w piłkę. Dziadek się zgodził, ale mówi że za chwilę.
Zniecierpliwiony Eryk dalej namawia. W końcu mówi:
- Dziadek, musisz ze mną zagrać, bo niedługo umarniesz.
Dzieci kupiły sobie bańkopiłki. Nieszczęśliwym trafem pewnego dnia obydwie pękły.
Komentarz Łucji: Najgorsza zabawka w dziejach.
Przed wyjściem z sypialni dzieci, nieopatrznie zapytałam, co im się dzisiaj przyśni...
Kinga: Kotek.
Eryk: Że tata się będzie zmniejszał i zmniejszał, aż zrobi się taki jak ja, a ja urosnę i się z Tobą zakocham.
Kinga częstuje mnie swoim kawałkiem pizzy i mówi:
- Troszkę, troszkę, dla mnie dużo!
Łucja (7lat) po spotkaniu z siostrą cioteczną z Niemiec opowiada Babci Loli:
- Ja tak słabo znam niemiecki, więc rozmawiałam z nią trochę po niemiecku, trochę po polsku.
Łucja dorwała gitarę i brzdąka zaciekle, po dłuższym czasie mówi:
- Wiedziałam, że mam kilka talentów, ale nie wiedziałam, że umiem grać na gitarze.
Łucja, chcąc się cofnąć na rowerze:
- Muszę wytyłować.
Łucja: Kąpaliśmy się tylko w jeziorze, bo w morzu były jakieś gąsienice czy coś...
![]() |
Taki deser czekał na mamę wieczorem. Kuchmistrz: Łucja. |
![]() |
Deser podany na ozdobnej desce przecudnej urody. |
![]() |
Kiedy prosisz syna o ustawienie butów... a potem się zastanawiasz, po co wytargał wszystkie kalosze... |
![]() |
Kiedy próbujesz zmienić biegi, ale coś Ci trójka nie wchodzi... |
![]() |
Niech sobie radzą... |
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































