wtorek, 27 marca 2018
niedziela, 25 marca 2018
Dwie wersje
WROTA:
Byłem wrotami do kuchni. Powszechnie wiadomym jest, że kuchnia to serce domu, więc od początku znałem swą wartość. Lite drewno, piękna, zdobiona klamka. Co prawda miałem parę ubytków i wielką dziurę po zamku, ale urodą, wdziękiem i pełnioną funkcją nie dorównywał mi żaden szmelc w starym domu. Co tu dużo mówić, byłem idealny. Niemal aksamitny w dotyku, w idealnych proporcjach. Nie ma co się powtarzać- idealny mebel w idealnym miejscu. Służyłem wiernie przez lata i kiedy ta Franca przyszła i kazała mnie zdjąć z zawiasów, to od razu pomyślałem, że zawiasy chce przesmarować. I bardzo dobrze, należało mi się odrobinę luksusu, trochę balsamu na moje spracowane zawiaski, które już niemal sto lat służyły mieszkańcom.
Gdy jednak na dół zaczęli mnie znosić, myśl mnie naszła, że jednak mała renowacja się szykuje, szlifowanko, malowanko. Ostatecznie niech będzie. Nawet takiemu przystojniakowi jak ja przyda się drobny lifting. Oparli mnie o drewutnię i poszli sobie. Pierwsze dwadzieścia minut czekałem cierpliwie. Potem myślę: cóż do licha?! Wieczorem, kątem oka zobaczyłem jak Franca przemyka z ogrodu do domu. Wołałem: wracaj! wracaj! Ale nie podeszła. Jak zaczęło się ściemniać, to już darłem się wniebogłosy: wracaj tu Flądro jedna, zarazo niezmierzona, zakało przeklęta! Gardło tak zdarłem, aż drzazgi w środku czułem.
Stałem tak oparty o bok drewutni, nie wiem ile czasu. Nie wiem, ile kotów podniosło na mnie nogę. Nie wiem, ile wiatrów smagało mą płycinę. Tamten przychodził czasem do drewutni z piłą motorową, a ja szeptałem: potnij mnie i spal, niech ta męka się już wreszcie skończy. "Ideał sięgnął bruku".
Niespodziewanie przyszły pierwsze śniegi. A za śniegami wiatry. W czasie jednej z wichur, trzymałem się kurczowo, ale to chyba jakiś orkan Barbara był, bo poczułem jak tracę grunt pod nogami, odrywam się i lecę. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie, aż w końcu uderzyłem z łomotem o ziemię, wszystkie wnętrzności mi się zatrzęsły i straciłem przytomność.
Na wiosnę ktoś postawił mnie do pionu, ale było mi już wszystko jedno. Czułem, że obrastam jakimś zielonym i czarnym dziadostwem. Czekałem na koniec, który nie chciał nadejść.
Kolejnej zimy wydarzyło się coś dziwnego. Franca podeszła do mnie, obejrzała a potem wtargała mnie ze swoją Mamusią do ciepłego domku.
Nie wiem, co to było. Kara za brak pokory? Życiowy zakręt? Pech? Nie analizuję, nie roztrząsam, wiem, że przetrwałem i powstałem silniejszy, dojrzalszy i gotowy do nowych zadań.
FRANCA:
Czasem trzeba odejść, żeby dojść. Dojść do siebie, dojść do czegoś...
To ja wzięłam i odeszłam. Chciałabym powiedzieć, że moja decyzja była wynikiem przenikliwych analiz, zestawienia plusów i minusów, bilansu zysków i strat. Ale dupa! I tak serce w parze z intuicją oraz Opatrzność wszystko tak zgrały, że "wypłynęłam na suchego przestwór oceanu" i popłynęłam w nieznane. I co będzie dalej, czas pokaże...Przy okazji ustanowiłam nowy rekord, podpisując umowę o pracę w ciągu 24 h od rozmowy rekrutacyjnej.
Przy tej okazji musiałam na nowo przypomnieć sobie korpo- zasady, korpo-procedury i cały korpo-stuff.
Jest to wiedza niezwykle użyteczna do wykorzystania w życiu codziennym:
Lokalizacja problemu:
Sprawca/Sprawcy problemu:
Plan naprawczy:
Realizacja:
Świętowanie sukcesu:
piątek, 16 marca 2018
"I bogacz i dziad tu są za pan brat "
Wzięłam jeden dzień urlopu. Szkodniki zawiozłam do placówek szkolno-wychowawczych. Popływałam w basenie- sama. Wykąpałam się w wannie- sama. Nawet nogi ogoliłam, chociaż jeszcze zima. Poszłam do zakładu fryzjerskiego, nie do salonu, lecz do "warsztatu". Pani machała mi przed twarzą jak Edward Nożycoręki. Operowała nożyczkami, maszynką i brzytwą, mijając moje policzki o milimetry, ale ja siedziałam spokojnie, bo wiedziałam, że to jest "warsztat" i krzywda mi się nie stanie. Zjadłam rybkę w doborowym towarzystwie. Przygotowałam pięć toreb bambotli do wywiezienia do kontenejrosa.
A na koniec dnia przejrzałam zawartość pewnej wiekowej szafy, której jeszcze Wam nie pokazywałam. I natrafiłam na prezent od L., wyratowany szczęśliwym trafem z gdańskiego śmietnika. Ze średnim zainteresowaniem przeglądałam niemieckie kolędy na winylach, gdy nagle w me ręce wpadło coś, co wywołało zupełnie niespotykaną reakcję organizmu. Jakby mnie defibrylatorem popieściło, obróciłam płytę, czytałam tytuły i z każdym przeczytanym słowem, wracały wspomnienia z głębokiego dzieciństwa. Gdy Łojciec zabierał mnie w muzyczną podróż do Lwowa. To znaczy zapewne zabierał sam siebie, a ja jako mały kilkuletni Szczyl słuchałam namiętnie. Dziś po niemal 30 latach, powiem Wam szczerze, pamiętam wszystko, każde słowo i każdą nutę.
Dzięki świątecznej szczodrości mego Małżonka mam teraz możliwość zabrać swoje Szkodniki "W dzień deszczowy i ponury"na "Bal u weteranów" do "Lwowa, który jest jeden na świecie."
![]() |
Full automat od Czcigodnego |
![]() |
"A muzyczka ino ano, a muzyczka rżnie..." |
![]() |
"Przyjacielu, co chcesz to mów, nie masz jak rozśpiewany Lwów" |
![]() |
Sorry za brak mejkapa, ale urlop mam.Macie za to rogacze, kurkę i nowy fryz.Skoro były już Austria i Czechy, to może w tym roku marzenia Małżonka- Brześć i Lwów? Kto wie... |
środa, 21 lutego 2018
One dopadną mnie wszędzie...
Stary Walentynek zasadniczo... oj przepraszam... Czcigodny Małżonek, jako stary punkrockowiec, Walentynek zasadniczo nie obchodzi. Ale zaproponował wspólną wycieczkę do Lublina bez dzieci na początku lutego... Meczyk, akademik, night clubbing, spacer po starówce... Zupełnie niezobowiązująco i na luzie. Ale one dopadną mnie wszędzie...
![]() |
Słodko? Brakuje tylko jednorożca. Prawie jak Walentynki. |
Komu by się dzisiaj chciało taką elewację robić, jako można wszystko styropianem oblepić. |
Mroczne zamczysko z mroczną historią |
A naprzeciwko wesołe kolorowe miasteczko |
I w tym momencie kończy się niezobowiązujący spacer... Bo one dopadną mnie wszędzie... |
Na zamkowym dziedzińcu stała "Tężnia sztuki" |
Już żadnego pożaru nie ugaszą... |
"Meluzyno, Meluzyno porzuć płonne swe nadzieje..." |
DJ za konsolą już nie poszaleje... |
Nikt już palca nie naślini... |
Ostatnie badanie... |
Nikt już nie policzy, nikt już nie napisze... |
Nikt już kołem nie zakręci... |
"Tężnia sztuki" wędruje po polskich miastach i jest wystawiona na działanie warunków atmosferycznych. Rozumiem zamysł artysty, ukazanie przemijania, nieuchronność starzenia się wszystkiego.
Na zamku, które przez 128 lat było więzieniem, uwięziono takie przedmioty, które w Bogaczówce traktuję z namaszczeniem, miłością i troskliwością. Ciepłą wodą i miękką szmatką.
Chciałam im pomóc w ucieczce z więzienia. Z trudem powstrzymywałam się przed wsadzeniem łapki między kraty... Ale to jest Sztuka. Muszę to zrozumieć i pogodzić się z tym, że "dojrzeją" w solankowej atmosferze i przemówią do szerszej publiczności.
A na chandrę najlepsze są polędwiczki z sosem kurkowym. Chaps. |
wtorek, 13 lutego 2018
Ostatni bonk i goń się
Eryk: Mamo, [...] Jak się nazywa... Ten Pan w kościele?
Eryk: Ja czasami wołam Kingę, że mam kota, ona przychodzi, a ja nie mam, hłe, hłe, tak sobie żartuję hłe hłe.
[Żart jest tym bardziej wytrawny, że my w ogóle nie mamy kota w domu.]
Kinga siedzi na kolanach u Taty. Podchodzi Eryk i drażni Kingę.
Tata: Gościu... Gościu...
Kinga do Eryka:
Gociu! Gociu!
I jeszcze ulubione wyrażonko Kingi, które nie wiadomo skąd się wzięło:
- Goń się, goń się.
Łucja: Mamo czy jest takie miasto jak Gdomsk, bo chyba coś źle przeczytałam...
[Tak sobie myślę, że jeśli Twój dom jest w Gdańsku, to w sumie można powiedzieć, że mieszkasz w Gdomsku...]
Łucja przygotowuje kawę inkę w dzbanku.
Mama: Wsyp 8 łyżeczek albo 4 łyżki.
Łucja: 8 łyżeczek... ale góraste?
Babcia: Było napisane, że trzeba zalać gorącą, ale nie wrzątek.
Łucja: A wiem! To taka uspokojona.
Kinga puszcza poranne bączki.
Mama: Kinga, już nie puszczaj bąków.
Kinga: Bonk. Jeszcze raz... Ostatni...
piątek, 19 stycznia 2018
18stka mojej Siory
Nadszedł czas, gdy moja Siora osiągnęła dojrzałość.
Nie mogłam oprzeć się pokusie...
A w zasadzie durny łeb nie chciał spać i w nocy paszkwil dla Siory wypisał w głowie, który potem na papier przelałam. A że rady zdrowe, to może i Wam się przydadzą.
Jubilatka... Jubilatka!!
Lecą latka? Lecą latka!
Czterdzieści lat minęło,
jak jej dzień,
troszkę Cię wydęło,
młodości został cień.
Nic się nie przejmuj
i przyjmij rady zdrowe,
butelkę wina wyjmuj,
i otwórz swoją głowę.
Słuchaj uważnie i notuj bacznie,
wiedza tajemna zaraz się zacznie.
Gdy pojawia się łysina,
więcej wina! więcej wina!
Gdy dostrzeżesz w nosie włos,
nie płacz w głos, taki los.
Gdy policzek Ci obwiśnie,
zjadaj wiśnie, tylko wiśnie.
Lubi wiśniowy mocny sok,
co rozbuja wnet Twój krok.
Kiedy zgaga w paszczy pali ,
smutki, lęki, świat się wali,
Na to jedna rada zdrowa,
tu pomoże tylko "krowa".
Chwytaj kielich i przechylaj,
lepiej? No to dalej czytaj.
Gdy problemy masz z gastryką,
co w tym wieku się zdarzają,
to dogadzaj se papryką,
i popijaj- polewają!
Kiedy senność Cię dopada
i zmęczenie, biada, biada,
wypij sobie trochę mleczka,
patrz Malibu buteleczka.
Czas już kończyć rady zdrowe
dla staruszków i ramoli,
podsumować tą przemowę
jak Halina: "skończ pier...olić".
Wniosek jeden jest by żyć,
trzeba żłopać, chlać lub pić.
I nie ważne czyś jest młoda,
czyś czterdziestka, czy staruszka,
zawsze dbaj by zdrowa "woda",
wpadła wprost do twego brzuszka.
![]() |
Babci Loli środek, a mój wierch. Dla mojej Siostry Księżniczki. |
![]() |
Jak zobaczyłam kapelusz w sklepie, wiedziałam, że Ona musi go mieć. |
![]() |
A na prezent taka tam... szczoteczka. |
Ka, masioł i puscaj
Kinga (1rok 10mscy) jadła masło w kostce palcem wskazującym. Pobierała, zlizywała, na koniec konsumpcji zapakowała w złotko i mówi:
- Koniec...Masioł.
Wujek Paweł. mówił, że go boli brzuch.
Waleria (8lat): Najadłeś się czy Babcia Cię przekarmiła?
Eryk (5lat) był bardzo szczęśliwy po Dniu Babci w przedszkolu, że Babcia przyjechała na uroczystość.
- Babciu, ładna jesteś. I jeszcze moja mama jest ładna... I tata.
Tata wyciąga Kingę z wanny:
- Puscaj! Puscaj!
Łucja (6,5 roku): Dzisiaj banana nie zjadłam, bo jak czasem zjem banana, to mi odbija na punkcie banana.
Kinga na Eryka mówiła ładnie 'Eryk', na Łucję - 'Łucia' a na siebie pięknie i wyraźnie 'Kinga'. Natomiast Walerka przez długi czas była po prostu 'Ka'. Z czasem to 'Ka' zaczęło się wydłużać, przekształcać i poprzez 'Balele' doszliśmy już prawie do celu i mamy 'Walele'.
A na koniec jeszcze parę migawek świątecznych w nagrodę, bo byliście grzeczni w zeszłym roku.
![]() |
Tak się szufluje, aż aparat nie nadąża... |
![]() |
Dla najgrzeczniejszego Wujka pod słońcem: koszulka 200zł za portki... plus zestaw prawdziwego Cebulaka |
![]() |
To chyba najlepszy prezent dla Babci. |
![]() |
Jakoś mnie rozbawiły te dwie fotografie... Może ktoś ma podobnie. |
![]() |
Świąteczne spacerro |
![]() |
A przy porannym stanowisku przygotowawczo-ubraniowym znalazłam coś takiego... Hmmm, a Ty gdzie masz swoje skarpetki? |
piątek, 22 grudnia 2017
Pokoik - druga odsłona
Decyzja zapadła- połowa na szpilki, połowa na barek. Ale jeszcze nie teraz. Jak latorośle się rozpanoszą i wypchają nas z pięterka na parter. Wtedy Siwy pokój gościnny stanie się naszą sypialnią i taki pokoik z zaopatrzeniem będzie w sam raz pod ręką.
![]() |
Pokoiczek-graciczek |
![]() |
Trochę życiowych farmazonów po niemniecku... |
![]() |
Biało-złota szafa wyratowana siłą z gardzieli kotła C.O. |
![]() |
A ciekawe czy Ciocia Dana pamięta, skąd ta plafoniera... |
Zanim jednak nastąpi inwazja Szkodników upchaliśmy w pokoiku mebelki, które nie miały jeszcze swojego miejsca w naszym domu i stały zupełnie beztrosko na środku. I tak złota szafa wjechała jako pierwsza i jest idealną skrytką na kurtki, łyżwy, rolki i jabłuszka do zjeżdżania. Brązowy regał przyjął na swoje barki wszystkie farby, akcesoria i dekoracyjne pierdółki. Potem wjechał sekretarzyk, w którym pomieszczę papiren, fakturen, akty urodzenia i żółte papiery.
![]() |
Czemu w Moneyboxie tylko 5 giera? |
No i na ściankę jeszcze moja kolekcja Paszczaków. Żebym zagłębiając się w fakturach, miała chwilę odetchnienia przy wspomnieniach...
![]() |
Moja kolekcja Paszczaków |
![]() |
Łucja to już chyba wtedy wiedziała, że włos się puści długi a gjęsty... |
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























