Pierwsza połowa drogi przebiegła przy pięknej pogodzie i tylko dwa razy zboczyłam niechcący z trasy. Druga połowa to ulewny deszcz, mokre ubrania i buty, burza wirująca wokół mnie na środku pola, woda ściskając po twarzy. I telefon od M czy ma po mnie przyjechać, bo... zapowiadają burze. Rozejrzałam się wokoło po polu, ścieżce, zarośniętym kanale. Tutaj nie ma jak przyjechać. Nie ma drogi. Idę dalej. Tak miało być. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania i zadawania pytań