poniedziałek, 16 września 2019

10-lecie Bogaczówki 1

Minęło 10 lat od kiedy staliśmy się lokatorami Bogaczówki. Wspierało nas w tym przedsięwzięciu mnóstwo osób, których nie mogę wymienić ze względu na RODO. Może i trochę nie wierzyli w sens tego przedsięwzięcia lub zwyczajnie bali się o naszą przyszłość, ale nie przeszkodziło im to w chwyceniu za miotły, motyki, szpachelki, grabie, szczotki, łomy, młotki i piły. Dlatego na zakończenie naszego 10-letniego Projektu postanowiliśmy zaprosić Zasłużonych, którzy wspierali nas pracą rąk swoich, meblami, szklankami, parapetami, firankami czy też zwyczajnie życzliwym słowem i niezłomną wiarą w powodzenie akcji. Dziękujemy!

 




Krzywy jak Bogaczówka...


Czekamy na Gości





Cudowne podarki. A w koszyku 10 buteleczek na 10 lat Bogaczówki.





Pudło w pudle, a w tym pudle...


Dedykacja na odwrocie:

"Niech to gniazdko przez Was uwite

daje Wam radość sowicie,

w każdym kąciku niech słońce świeci

i z każdego pokoju dolatuje śmiech dzieci."


Tu już troszkę zmęczona, ale szczęśliwa.

Do mądrości Pierdołoterapii dopisuję, co następuje:

Jeśli impreza  zacznie się o 13:00 w salonie, to wiedz, że skończy się po 3:00 na werandzie.

Jeśli imprezę rozpoczynasz żurkiem o 13:00, to pamiętaj, żeby mieć pod ręką umyte bulionówki, bo mogą się przydać jeszcze o 3:00.


niedziela, 8 września 2019

Wakacje

Wycisnęłam z wakacji ile się dało!

A co powiedziały moje dzieci, przedstawiam poniżej:

 

Łucja: Mamo, narysowałam Ci laurkę - dla najlepszej mamy w całej galaktyce!

 

Waleria: Czytanie umądrzewia.

 

Mama: Eryk, ile naleśników zjadłeś?

Eryk: Nie wiem, bo nie liczyłem. Zajmowałem się gryzieniem.

 

Mama: Kinga, co z Ciebie wyrośnie?

Kinga: Chyba tylko sosna na wiośnie...

 

Kinga, widząc wizzaira na niebie : O heliktopter...

 

Zjeżdżamy autem z stromej górki.

Łucja: Ciało mi stoi a wnętrzności nadlatują. 

 

Kinga do Łucji w aucie na temat zabranego prowiantu: To są zapasy! Nie można tego jeść. Potem można jeść.

 

Tato: Łucja, na pewno mogę zjeść wszystkie żelki?

Łucja: Tak, Tato. Ja już zjadłam tyle żelków, ciasta i zalałam wszystko mlekiem, że eh...

 

Kinga niesie poduszki dla siebie i Babci: Przyniosłam dla obojów.

 

Kinga: A czemu mówisz dozeorant?

 

Przeciągałam się rano, aż mi łzy poleciały.

Kinga: Czemu masz takie smutki na oczach?

 

Po powrocie z wakacji czochram się w swoim łóżku, wącham poduszkę, tulę kołdrę. Kinga pyta: Mamo, co robisz?

Mama: Kinga, wszędzie dobrze, ale w domu naj? naj? naj?

Kinga:  Najgrzeczniej!!

 

"Ludzie listy piszą..."




Udało mi się w końcu dojechać na kurpiowski rynek w Chorzelach. Poza tym, że był największy, jaki widziałam w życiu, to można było nabyć koguta w worku (to nie mój) lub dostać gratis plecaczek w zamian za urok osobisty (też nie mój).


Cudowne skarpy z rynku.








Dzieci poszły do szkoły. Cała trójka jest w jednej i Pani na świetlicy może wołać: Rodzina M. do domu :D.


piątek, 6 września 2019

Nie umarłam

Nie umarłam z głodu, chociaż tego się najbardziej bałam. Nie odcięli mi internetu, dlatego mogę do Was napisać. Minął rok od kiedy odeszłam z korpo, odrzucając wszystko, co szkodziło mi, moim oczom, kręgosłupowi i całej reszcie.

 

Niezależne źródło podało ostatnio, że jestem dużo spokojniejsza. Może coś w tym jest... 

 

Dokładnie rok temu ukryłam się głęboko w lesie nad jeziorem. Patrzyłam w nocne niebo na polu namiotowym, myśląc co dalej, a sosny nade mną kiwały głowami z aprobatą. Ałła Pugaczowa i "Milion alych roz" towarzyszą mi od tamtej pory i już zawsze będą mi przypominać tamto lato, kiedy postanowiłam po pierwsze robić to, co lubię, a po drugie to, co ma sens.  To drugie jest nawet ważniejsze. To co robisz, musi mieć sens. Jak nie ma, no to dupa blada, katastrofa i klops. I musisz to zmienić. Nawet jeśli w oczach stoi Ci śmierć głodowa i odcięcie internetu.

Z dedykacją dla Ałły


Wróciłam pod sosny. Dalej mi przytakują.






















niedziela, 25 sierpnia 2019

Hotel Transylwania 4


Z niezwykłości rumuńskich to mogę powiedzieć, że zaskoczyło mnie jedynie mycie przedniej szyby  w aucie mopem sznurkowym do podłogi, parkowanie sportowej Toyoty na tarasie na pierwszym piętrze (łącznie z wybudowaniem wjazdu na taras po lewej i zjazdu po prawej), malowanie owcom sprayem kropek na plecach w celu oznaczenia stada, jak również pastuszek śpiący na łące w towarzystwie swoich owiec. 

 

A z ciekawostek historycznych to to, że Nicolae Ceausescu kazał przywozić do siebie swojego pieska limuzyną, na czas przejazdu ulice były blokowane a konwój zabezpiezpieczała policja na sygnale. A Ty co jesteś w stanie zrobić dla swojego pieska?

 

No i jeszcze jego żona Elena- półanafalbetka z ambicjami na naukowca światowej sławy- prace naukowe z chemii napisane przez rumuńskich badaczy dziwnym trafem zyskiwały jej autorstwo...


Mikroklimat: romowie, passat na polskich blachach i dywanów po sufit.


Lei- Plastikowe banknoty. Rumunia jako drugi kraj na świecie po Australii wprowadziła plastikową walutę. Na rysunku Teatr Narodowy w Bukareszcie a po prawej prześwitująca maska teatralna.


Kopalnia soli w Turdzie.





Niestety, ale Wieliczka może się schować.



Na dnie kopalni, korty do tenisa stołowego, diabelski młyn, plac zabaw i jedzonko.


A my schodziliśmy tymi schodkami po lewej.


Widok z górnych balkonów.


Na dnie, ale nie na samiuśkim, bo jeszcze pięterko niżej jest.


Jakieś 108 m pod ziemią.



Najniższe pięterko to jezioro, po którym można popływać łódką.



Langosi z serem Cascaval, śmietaną i czosnkiem. Daję 10/10.


Gogosi- coś podobnego do naszych pączków. Mniam.



Na zmianę słoneczniki i kukurydza, hen daleko.


Cluj-Napoca




Pomnik Macieja Korwina







Arbuzownie na każdym kroku


Na deser cygańskie pałace. Wszystkie w jednej wiosce, jeden obok drugiego.















Dacia- nazwa pochodzi od Dacji- historycznej rzymskiej krainy na terenie obecnej Rumunii.


Co warto, co trzeba i co opłaca się przywieźć z Rumunii: różnego typu precle i chrupki kukurydziane, które smakują zupełnie inaczej niż nasze.



Miody, chałwę, sosiki warzywne, słonecznik i batoniki ROM.



Sól do kąpieli z kopalni soli w Turdzie, bryndzę, ser Cascaval, winiak Alexandrion.


Winko Cotnari w butelkach 1,5l i piwerko Ciucas.