Od jesieni planowałam wyjazd na ferie do Czech. Znalazłam miejsce idealne dla mojej rodziny. Wszak kłótnie Szkodników o łóżka od samego wejścia do miejsca noclegowego mamy już przerobione wielokrotnie. Apartament- 90 m2 w starym, ogromnym dworze z 10 miejscami noclegowymi. Szach mat. Matka z wiekiem robi się coraz bardziej przebiegła...
Matula odpowiadała za znalezienie optymalnych noclegów, a Czcigodny Małżonek za przygotowanie dzieciobusa na trasę przez całą Polskę i kawałek Czech. Nieszczęśliwym trafem w naszym vanie wysiadło ogrzewanie. Dwóch mechaników podjęło próby, ale rozłożyło bezradnie ręce, a dzień wyjazdu tuż tuż. Ja nie lubię zmieniać planów... Przez dobry tydzień próbowaliśmy wytypować najniegrzeczniejsze dziecko do pozostania w domu, co umożliwiłoby nam wyjazd standardowym autem pięcioosobowym w ciepełku. Niestety dzieciaki chyba coś zwietrzyły, bo każdego dnia kto inny odwalał numery i nie dało się wytypować "zwycięzcy". Wizja podróży przy -10oC w nieogrzewanym aucie zbliżała się nieuchronnie. Cóż było robić. Należało dostosować się do nowej sytuacji. Zakupiłam ogrzewacze do rąk i wielki rodzinny termos (strzał w 10 mimo niespodziewanego obrotu spraw). Zapowiedziałam dzieciom, że ubierają się w śniegowce i biorą ze sobą grube koce od Babci Loli. Wytrzymamy, przecież ja na wywczas jeździłam maluchem, a maluch odpalał na dyszel od szpadla. Niech się uczą życia. A nie wychuchane, wydmuchane...
I kiedy już sobie wszystko ustaliłam w głowie, wchodzi Czcigodny Małżonek cały na biało... No dobra, nie na biało, bo z warsztatu wrócił. Wzięli się za dzieciobusa z dwoma chłopakami, a co trzy głowy to nie jedna i voila- autko grzeje jak marzenie! Rzutem na taśmę, dwa dni przed wyjazdem. Ruszamy! W ciepełku!
P.S. Tak bardzo byliśmy zaaferowani ogrzewaniem auta, że dopiero w Czechach doczytaliśmy, że brakuje nam kilku drobnych, obowiązkowych rzeczy: apteczki, kamizelki, koła zapasowego i ... dowodu rejestracyjnego. Król i Królowa Przypałów na szlaku.
![]() |
Do zielonego koszyka obfitości, który towarzyszy nam na wszystkich wyjazdach dołączył brązowy giga termosik. |
![]() |
Co rano witał nas kojący szum z wybijającego źródełka. |
![]() |
Klatka schodowa w starym dworze. |
![]() |
Dzieci pytały czy zamorsuję w tej wannie. |
![]() |
Harrachov- skocznie |
![]() |
Źródło Świętego Jana Nepomucena w Harrachowie. |
![]() |
Drzewo z butów |
![]() |
Huta Szkła w Harrachovie |
![]() |
Manufaktura |
![]() |
Ponad 300 lat nieprzerwanej produkcji |
![]() |
Forma drewniania |
![]() |
Kaplica Świętej Elżbiety - ołtarz z luster weneckich. |
![]() |
Szklany dzwon z drewnianym sercem. Reprodukcja dostępna dla turystów. |
![]() |
A oryginał tutaj. |
![]() |
Dzieciobusa zostawiliśmy na obrzeżach Pragi w Czarnym Moście, a dalej wyruszyliśmy praskim metrem. |
![]() |
Na moście Karola |
![]() |
Wypatrzyłam Świętego Huberta |
![]() |
Strapionych- pocieszyć... |
![]() |
Teraz to na co wszyscy czekali, no prawie wszyscy |
![]() |
Odpoczynek po nartach w klimatycznych piwnicach starego dworu. |
![]() |
Polecam, chociaż nazwa nie zachęca. |
![]() |
Szkodniki szusują |
![]() |
Sprawca zamieszania- to On nas kiedyś pod Suwałkami poubierał w narty i kazał zjeżdżać. |
![]() |
A na deser Szklarska Poręba |
![]() |
Wodospad Szklarka |
![]() |
Smakołyki czeskie dla Babci Loli w dowód wdzięczności za karmienie Bastusia. |
![]() |
Czeskie dobro narodowe. W tym są naprawdę dobrzy. Te bułkosie w sosie mogliby sobie odpuścić... |


























































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zapraszam do komentowania i zadawania pytań