niedziela, 10 maja 2026

Kwiatki rabatki

Zachciało się starej babie... Po co to komu było? Można było asfaltem wylać. Kamieniem wysypać. Polbruk położyć. To nie. 15 przęseł i 15 rabatek.  Mlecze wszędzie, liście się sypią, podagrycznik zakichany rozpełza. Gałęzie na łeb lecą. Suche te groszki ozdobne z zeszłego roku, a mocne jak powrozy, siatki się czepiają. I ten kret przeklęty tam ryje i nornica zachłanna cebulki zjada i jaszczurki mnie straszą. Ale jaszczurki to by mogły zostać,  bo one pierwsze tam były niż ja. I to co ma rosnąć, to nie rośnie, a trawa ozdobna jak nienormalna, rozpycha się, jakby sama na rabacie była - nawet mlecze diablica dusi. I ta juka co już ją wyrąbałam, znowu odbija. I wszystko tonie w liściach, bo przecież buk nie może ich zrzucić jesienią jak każde normalne drzewo tylko trzyma je i trzyma, aż ja już zimową porą przed kominkiem giry grzeje i w poważaniu mam bliskie kontakty z grabkami, to wtedy zrzuca. I te kamyczki z drogi do rabaty muszą wpadać, żebym ja je musiała wyciągać. A te białe kamienie co miały być takie piękne, to żółkną przez zimę i co ja mam, co roku jak jakiś mało zdolny Picasso po ogrodzie z pędzlem latać i podmalowywać? Rabatki, kwiatki, sratki. Krwawica moja, plecy bolące, kolce w rękach. Maliny przełażą. Puste muszle ślimaków. Kto to zjada? Bolączka i udręka i tyle pracy przy tym. I bąble od grabi zaraz będą. Straszliwa katorga, ciemno przed oczami, Roland czuje, że śmierć jest blisko...


















































Raju mój najpiękniejszy, osłodo świata goryczy. Cudzie mój najmilejszy. Oka oderwać nie mogę. Ja jak młody bóg. 15 przęsęł. 15 rabat. Mało. Można było więcej zrobić, o rów melioracyjny zahaczyć. Stokrotki, funkie, hiacynty. I groszki ozdobne przeurocze już z ziemi wychodzą, lada moment delikatnymi wąsami za przęsło chwycą, by piąć się i piąć w górę, aż w końcu feerią barw rozkwitnąć. I krecik ten słodziutki znowu kopczyk zrobił, ależ to pracowite stworzenie. Nornica zaraz małe będzie miała- muszę jej cebul liliowych dokupić. Jaszczurki przekochane lada moment na słońce ogonki wystawią. I trawy ozdobne pięknie odbiły młodymi sadzonkami- znak, że im u mnie dobrze. A kamienie białe jak się pięknie w tej zieleni odcinają. Szafirki przebłękitne, żonkile przeżółte.  Rozkosz i radość. Małe, zielone cuda.  Ja uziemiona. A jakbym w niebie była.


























































I Buczek mój malutki już się nieświało zaczerwienił, żebym przypadkiem się w przyszłym roku nie nudziła.


czwartek, 7 maja 2026

Majówka- Szczecin

Czy w trzy dni można odpocząć jak na dwutygodniowym urlopie? Oj tak. Czy to za sprawą wspaniałego morskiego, szczecińskiego powietrza, czy wszechogarniającej i wszędobylskiej zieleni, czy może porzucenia dzieci i Małżonka na rzecz babskiego spotkania w Stolicy Paprykarzu? Ciężko przesądzić, co miało największy wpływ. Grunt, że Matka Wielodzietna odpoczęła jak nigdy. Oczywiście głowa odpoczęła, bo stopiszcza bolą do dziś, gdyż Szczecin schodzon wzdłuż i wszerz za sprawą naszej wspaniałej przewodniczki Ilony. Pokazała nam najpiękniejsze zakamarki miasta. I tylko czasu zabrakło, żeby tramwajem 13 nad morze pojechać... Chociaż bryzę orzeźwiającą mocno czuć było. A nocą... Nocą to już zupełnie inna bajka, gdyż miasto owe przewspaniałe wieczorową porą pachnie najprawdziwszą czekoladą! Ja zupełnie nieprzywykła- zapach cukrowni z czasów młodzieńczych pamiętam doskonale, ale żeby miasto czekoladą pachniało- zupełnie niezwykłe.















Fontanna na Wałach Chrobrego




Nawet herb Elbląga wypatrzyłam pośród innych herbów miast nadbałtyckich.





An apple a day you die anyway









Wiadomka, że burgeros musiał wjechać.


Manufaktura piwna






















Festyn majówkowy na Zamku Książąt Pomorskich: "Czarownice na zamku. O kobietach, które wiedzą"










Szczecin jest nazywany "Paryżem Północy" ze względu na specyficzną urbanistykę wzorowaną na paryską.













Wyruszamy w wieczorny rejs po Odrze i jeziorze Dąbie.
























A na statku degustacja wybornych polskich win z Winnic Turnau. Tak, polskie wina istnieją!  Mają tam głównie szczepy solaris, chardonnay i pinot noir, ale tworzą również wino lodowe z zamarzniętych zimą owoców.

















Wiadomo, że im więcej wina, tym szerszy uśmiech, a kelnerzy wyjątkowo szczodrzy przy tej degustacji byli.


















Betonowiec D-62- praiwe 1oo-metrowy kadłub wyprodukowany w stoczni w Darłówku i zwodowany w 1944. Zatopiony przez Niemców w czasie ewakuacji w okolicy wyspy Wolin i wydobyty 1947. Aktualnie jest atrakcją turystyczną na jeziorze Dąbie.


































Dźwigozaury




Uśmiech

















Rusałka w Parku Żeromskiego







"Nurzam się w zieloność"









Galeria handlowa też może wyglądać...




Restauracja U Kelnerów- Śledź na ziemniaki i tatar.




Tomahawk



Urząd Miasta




Jarmark na Jasnych Błoniach







Pomnik Czynu Polaków na Jasnych Błoniach







Pomnik Czynu Polaków -odlewy orłów z brązu przebyły długą drogę na Jasne Błonia- barkami Wisłą z Warszawy do Gdańska, potem Morzem Bałtyckim do Świnoujścia, przez Zalew Szczeciński,  Odrą do portu w Szczecinie.




Aleje platanowe



Miasto Magnolii










Ogrody Śródmieście













Do uroczego auta był dopasowany kierowca ubrany w identyczny wzór. Ja też lubię się ubrać pod kolor samochodu.




Ogon schowany


























Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa wybudowany w technologii żelbetowej  w 1919.






















Krzysztof Jarzyna ze Szczecina- szef wszystkich szefów.










No przecież wiadomo, że tak się to musiało skończyć.


























Gołąbeczki







To jest środek miasta.







Bar Ziemniak i  Spóła: pieczony ziemniak ze śledziem. Petarda.




Ziemniak pieczony z boczkiem i serem. Jeśli raj istnieje- to musi  być tam danie dnia.




Wracam.




Suweniry dla tych co zostali w domu.