niedziela, 20 lipca 2025

Nadzalewowa Kolej Drezynowa - Frombork

Lucy, córka moja druga z kolei, licząc od początku, niespodziewanie lat skończyła... (no dobra tak z marszu nie powiem, w 2011 zrodzona, czyli to będzie...14). Przecudowną suknię sobie wybrała i na bal ósmoklasisty pomknęła. Wszystkie dziewczyny wyglądały pięknie, ale Łucja najpiękniej. Gdy tańce się zakończyły i czas już był do spania, pierwsza niespodzianka urodzinowa czekała na nią w łóżku. Co prawda Czcigodny Małżonek nogi tylne na odwrót przykleił, ale tylko na chwilę mi tym ciśnienie podniósł, gdyż koń jaki jest każdy widzi. 



Niespodzianka numer dwa to piętnastokilometrowy rajd Nadzalewową Koleją Drezynową z Fromborka do Świętego Kamienia i z powrotem, koleją wąskotorową wzdłuż Zalewu Wiślanego. I tylko Eryk był trochę zdziwiony, że trzeba pedałować... 

 



















Święty Kamień- przewodnik drezynowy chętnie opowie jego legendę.























Moje Szkodniki najbardziej lubią wycieczki kulinarne, dlatego nagrodą za trudy rajdu był piknik na Promenadzie we Fromborku- bajgle z łososiem mamusiowej produkcji oraz tort czekoladowy i szampan. Torcik trochę popłynął w bagażniku i zrobił się niższy o jedno piętro, ale w niczym  nie umniejszyło to jego pyszności. 










Frombork









W Kinie Fregata przez okno wnikliwe oko wypatrzy jeszcze plakaty z "Władcą Pierścieni".








Niespodzianki numer trzy nie mogło zabraknąć. Czasem żałuję, że wszystkie moje dzieci mają zawsze  apetyty jak górnik po szychcie...

No i mogły by mieć trochę mniej wysublimowane podniebienia i zadowolić się górą ziemniaków. Ale chyba sama sobie jestem winna - Kinga pierwszy raz jadła sushi w wieku 9 miesięcy.


P.S. W sumie góra ziemniaków też je zadowala. Zjadły wszystkie worki ziemniaków, jakie dostałam od Kapelusznika na czterdzieste urodziny.










Polecam gorąco Nadzalewową Kolej Drezynową we Fromborku. Drezyna 5- osobowa to koszt 140zł, ale są bardzo elastyczni i pomocni w kwestii rodzin wielodzietnych. Na pewno wrócimy na ten szlak.




środa, 4 czerwca 2025

"Wyjątkowo zimny maj"

Normalnie mnie oszukał. Wziął i oszukał ten maj. Miała być werandka, hamaczek, kawki, tego śmego. A tu nic, pizgało jak w kieleckiem. I weranda stała odłogiem, i tylko pająki korzystały z jej uroków. A ja przemykałam chyłkiem do domu by wdzięki w wannie wrzątku zanurzyć i pod kołderkę zwiać. Rozpoczęcie sezonu werandowego zostało przesunięte o dobry miesiąc. Dlatego czuję się oszukana i liczę, że Wszechświat obdarzy mnie przepięknym październikiem, zahaczając nawet o listopad bym jednak miała szansę odsiedzieć swoje 5 miesięcy w najlepszym miejscu po tej stronie globu. Lub chociaż odleżyn od hamaka dostać.



Przed 



Wymiana starych karniszy




















poniedziałek, 2 czerwca 2025

Piotrków i Tomaszów

Dla higieny związku Madka z Łojcem muszą czasami opuścić swoje latorośle i pojechać w siną dal. Nawet jeżeli to tylko dwa dni, można się po nich poczuć jak po tygodniowych wczasach. A i dzieci pod czujnym okiem Babci odsapną, w scrabble pograją, babeczki upieką. I pojawi się taka mała tęsknota rodzica za dzieckiem, dziecka za rodzicem. Oczywiście tylko na chwilę i zaraz zniknie w odmętach codzienności, bo Matka kazała umywalkę  umyć, a dziecko powiedziało, że zaraz i matka nie wie, kiedy to "zaraz" nastąpi, czy przed tym jak pójdzie jej para uszami, czy może chwilę po. A dziecko chciało w grę planszową pograć i Matka powiedziała, że zaraz, po cichu licząc, że może się rozejdzie po kościach i to zaraz jednak za dwa tygodnie nastąpi. Ani rodzicielstwo, ani dzieciństwo łatwym chlebem nie jest. Dlatego trzeba czasem poszukać odskoczni. Gdy więc Czcigodny Małżonek tylko mruknął coś o meczu EKS w Piotrkowie Trybunalskim, Stara już z torbą się do auta pchała... Gdzie z tym ryjem w te wąskie drzwi? Mecz za tydzień dopiero.

Mi dwa razy powtarzać nie trzeba, skarpy, gacie, szczota i jadymy. Na Piotrków (Trybunalski) ! Do Tomaszowa (Mazowieckiego)!



Podróże Kulinarne- moje ulubione.





Jak zawsze- z subiektywnym okiem- zapraszam do wirtualnego zwiedzania Piotrkowa Trybunalskiego.











































Skansen rzeki Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim


































Niebieskie Źródła- cud przyrodniczy


Wywierzyska- źródła krasowe bijące w rezerwacie.




Groty Nagórzyckie


Skarby z nieistniejącej Huty Szkła Gospodarczego Hortensja


Nowa fura








Kopalnia piasku














Zalew Sulejowski











A na koniec kulinarna historia... Przed wyruszeniem w drogę powrotną chcieliśmy zjeść jeszcze porządne jadło, tak żeby brzuszek nie bolał i żeby jeszcze jakiś przyzwoity smak miało. Niestety ze względu na sezon komunijny, bardzo ciężko było znaleźć jakiś przyzwoity lokal. Ja jestem mistrzem w wyszukiwaniu kulinarnych perełek, ale zaczęły mi się już kończyć pomysły. Mówię Czcigodnemu, że jest jeszcze taki bar po kuchennych rewolucjach, ale może być różnie. Zaczęliśmy kluczyć uliczkami Tomaszowa, aż dotarliśmy na osiedle pelne wysokich bloków, pomiędzy którymi stał budynek restauracji. Wyglądał jak zaplecze mleczarni w 89r. Objechaliśmy wszystko dookoła, ale nie było gdzie zaparkować, a lokal nie zrobił dobrego wrażenia. Popatrzyliśmy na siebie z rezygnacją- odchodzimy na drugi krąg. Objechaliśmy obiekt jeszcze raz dookoła, ale jak nie wyglądał na początku, tak samo nie wyglądał za drugim razem. Ostatecznie decyzja zapadła. Wchodzimy. Najwyżej brzuszki będą boleć. I gdy zamknęły się za nami drzwi, wkroczyliśmy w inny świat... Świat kuchni bałkańskiej, gdzie kelnerzy długo i namiętnie opowiadają o potrawach, doradzają, proponują nawet po pół porcji zupy, aby spróbować więcej tych wspaniałości. Żadne słowa nie opiszą, żadne zdjęcia nie pokażą. Knajpka Czuszka- najlepsza.