poniedziałek, 7 czerwca 2021

Lordzio Armani

Jest dworek, to musi być i lord. Lordzio Armani. Czarny jak smoła, szybki jak błyskawica, rozkochany w Borówce Basi do nieprzytomności. A raczej do momentu, gdy zaczynają jej pluszowe bebechy wyłazić. Wtedy przerzuca się na rysia Ryśka. Rzodkiewka Żaneta to już tylko wspomnienie- długo trzymała się dzielnie, aż jej odgryzł nać i się posypało.


Ares myśli, że jest człowiekiem i nic co ludzkie mu obce nie jest. Leżing, smażing...


Niekwestionowany Król Rzepaku. Na zdjęciach prezentuje się lepiej niż niejedna doświadczona rzepiara. Natomiast, gdy wyłania się po rzepakowej gonitwie, to już tylko zwykły Shrek- zielony, śmierdzący i odpychający.


Drabina? Żaden problem. Ostatnio samowolnie i bez niczyjej pomocy wszedł po drabinie na ambonę. Szalony akrobata.




Widzę Cię.



A cóż to za drobne kopytko wędrowało tu przede mną? Czyżby łoś?


Tak jak już wspominałam, Lordzio myśli, że jest człowiekiem... A skoro ogarnął już drabinę, czas się za mechanizację wziąć.



Z lotu ptaka

Wspominam zeszłe lato i już czekam na kolejne...

Przy okazji wspominam też, że kiedyś to było. A raczej nie było. Nie było tynku, nie było elewacji. Niczego nie było. Poza bukiem. Buk był od zawsze i na zawsze będzie. Dostojny, mocny i wieczny. O ile dobrze pamiętam, pomiary z drona wykazały, że buk ma 22 metry. W talii też niczego sobie, grubasek. 



Elewacja prawie gotowa...


Zdrapki, prześwity i łysolce- to już tylko wspomnienia.



Korona buka, a przy niej nasz "mały", biały domek.



Nurzam się w tej zieloności codziennie.





Już nawet kurier jak dzwoni, to pyta czy to tam, gdzie rośnie czerwone drzewo.




Po...


I przed... Znajdź 10 różnic.






















piątek, 16 kwietnia 2021

Na bezrybiu i Gdańsk ryba

Kiedy Twoje województwo znowu stało się czerwone i nie wolno niczego ...


Ale przypomina Ci się, że masz rzut kamieniem do pomorskiego...


Jedziemy.  

O pobocznych skutkach izolacji nie mówi się wiele. Moje dzieci po etapie wieszania się na żyrandolach i chodzenia po ścianach (dosłownie) popadły w marazm. Rok w domu. Zobojętniały i już nawet wyjście do ogrodu było wyzwaniem. Brak interakcji z innymi dziećmi, godziny wpatrywania się w monitor i gimnastyka korekcyjna w Wordzie... Tak to w praktyce wygląda. 

Czasami jedziemy na tajnego kebaba czy pizzę. Obracamy fotel w dzieciobusie, siadamy naprzeciwko  siebie i zajadamy jak w najlepszej restauracji. Jakie czasy, taka restauracja. 

W lutym zrobiło się już mocno kryzysowo. 
Zatem zdecydowałam. Jedziemy chociaż i aż do Gdańska. To zawsze było wolne miasto, wolne i piękne. Człowiek mógł na chwilę zapomnieć o tym, że zaraza się rozpanoszyła na dobre.
A włoska pizza zjedzona na parapecie i schodkach w bocznej uliczce smakowała wybornie.




Fajny ten Gdańsk. Coś bym zjadł.


























































czwartek, 15 kwietnia 2021

Czarne kulki i weganini

Dostałam wiadomość z bloga, że niepokoicie się, bo cisza na blogu i pytanie czy u nas wszyscy zdrowi. Serdecznie pozdrawiam Alę i Jerzego ;)


Już śpieszę z informacjami. Zdrowi jak konie. Fizycznie. Bo psychicznie, to już różnie bywa. Siedzenie w domu nikomu nie służy, zatem i u nas pojawiają się pogryzienia rąk (Ares w tym nie brał udziału), pobicie laptopa (jest specjalne miejsce w piekle dla tych, co wymyślili naukę online w domach wielodzietnych) czy tajemnicze i niewytłumaczalne znikanie jedzenia (ja się pytam, gdzie jest moje Tofifi?). 


Kinga (4lata 10mscy) na dobranoc złożyła nam takie życzenia: żeby korona wirus Was ominął i żeby pandemia się skończyła.


Eryk: Mamo, wiesz, że Ares chodzi na jogging dla kotów?

Łucja: Raczej go prowadzi: szybciej, szybciej, ruszać się.


Kinga: Mamo, ja robię tak jak Ty, że piosenki hmy, hmy, bez słów (nucę).


Eryk: Poproszę 5 takich dużych papierów (ryz) i dużo tuszczu do drukarki na urodziny.


Kinga (z ospą): Jakbym była taka jak moja krosteczka, to bym była tylko zarazą.


Kinga: Drzewa są ubrane w śnieg.


Kinga wiosenną porą: Mamo, a wiesz, że już nie ma zimy, tylko trochę skrawków śniegu przy ognisku i w piaskownicy i już jest cała jesień.


Kinga: Już jest totalna jesień.


Pytania z quizu Gorący ziemniak:
Co przynosi szczęście? Kinga: czarne kulki w zupie (kiedyś jej powiedziałam, że jak ktoś znajdzie ziele angielskie w zupie, to ma szczęście i tak już zostało).
Co można robić na jednej nodze? Kinga: jeździć na wózku.


Kinga: Pojedziemy na łyżwy nad zlew? (Zalew)


Kinga: Ryś (maskotka) też zmarnie?


Eryk: Mamo, jak otworzą kiny to pojedziemy.


Kinga: Żółty kolor jest najładniejszy, bo bez żółtego wszystkie kolory są brzydkie.


Kinga: Babciu, czy to prawda, że weganini są zieloni?


Syńcio malutki ma już 8 lat.



Najpierw zabawy na śniegu, a potem torty urodzinowe w różnych wersjach.













Matka Czterodzietna czasem też musi wyglądać.














Najmłodsza ma już 5...















Bocian Eryka mówi, że będzie ciepło.


Przystojniaczek po wspólnym wypadzie do frycka z mamą.




Posprzątane... Nowe porządki, przemeblowania, wędrówki kanap i łóżek pokażę wkrótce.