niedziela, 1 marca 2020

W poszukiwaniu śniegu 1

Gdy zima nie była łaskawa, a Twoje dzieci już ledwie pamiętają śnieg, czas wyruszyć na poszukiwania.


Wygląda jak Arktyka?

Witamy w Norwegii...


...krainie gór, skał, fiordów i troli


A dokładnie w Bergen- mieście leżącym na styku Morza Północnego i Norweskiego i nazywanym bramą do fiordów.


Kiedy budzi Cię norweski kot i nie wiesz czy się mili, czy chce Cię zjeść...


Chwila refleksji nad sensem istnienia, ale nie za długo...




Łucja pierwszy ran na obczyźnie.


Ruiny starego miasta skutecznie chronione szklaną zabudową.


 

A tu już Bryggen- hanzeatyckie budynki handlowe wpisane na listę światowego dziedzictwa Unesco. Historia Bergen sięga roku 1360.





Wąskie przejścia między historycznymi budynkami Bryggen.




Trole norweskie

Myślałam, że ja mam na chacie stare drzwi...







Przyjrzyjcie się dobrze tym drzwiom- to nie jest złudzenie optyczne, one są takie krzywe również w pozostałych budynkach.


Miniatura kolejki na Floyen.


Miniatura Bryggen




Norweski McDonalds


A tu już kolejka na Floyen w pełnej krasie. Niebieski i czerwony wagonik kursują naprzemiennie.


W oczekiwaniu na kolejkę. W tle skały.



8 minut jazdy i jesteśmy na szczycie.



Eryk na Floyen- jednym z siedmiu szczytów otaczających Bergen - 399m.n.p.m.



Pozdro600


piątek, 14 lutego 2020

PRL Rules

Przedstawiam Państwu Silelis 405 D-1- turystyczny radziecki telewizorek, wyprodukowany w 1979 roku i sprzedany za 185 rubli. Zaledwie 6 cali, czyli tyle co dziecięca dłoń... Co by człowiek teraz dał, żeby sobie dobrej telewizji pooglądać. A tu ani dodatkowe cale, ani dodatkowe "środki" nie pomogą.




Jeszcze tylko dekoder...




Sama nie wiem czy bulionówki, czy bigośnice. Zjadłabym i to i to. Pewne jest, że cały zestawik pochodzi z Mirostowic, a dokładnie z Mirostowickich Zakładów Ceramicznych. Historia zakładu sięga lat 70. XIX wieku i obejmowała produkcję ceramiki budowlanej, elementów fontann i kominków, terakoty i klinkieru, a nawet części do samolotów. W 1966 została uruchomiona modelarnia z prawdziwego zdarzenia z Panem Erykiem Figlem na czele, dzięki czemu rozkwitła produkcja porcelitowej ceramiki użytkowej, która teraz cieszy moje oko i dłoń.













Kto pił kompot u Babci z takich szklaneczek ze złotym rantem?



Normalnie nie wierzę. Przez chwilę przeszło mi przez myśl, że to może być to, ale nie... niemożliwe! A jednak! W czasopiśmie od Basi były ukryte "Pańczochy"! A dlaczego "Pańczochy"? Bo jako dziecko zwykłam opowiadać "Bajkę o rybaku i złotej rybce" i niezmiennie jednym z życzeń paskudnej żony rybaka były "pańczochy".

 


Cena 120zł a rozmiar 24??


I te oczka nielecące...


Nawet nie wiecie, ile silnej woli musiałam zebrać, żeby nie wepchać giraka od razu w tą pończochę. Naprawdę nie wiecie...


Kobaltowa rodzinka od Basi

Gdy udało się zdobyć sękacza z kobaltowymi wstawkami, pojawiła się myśl, że miło byłoby mieć ich więcej... A czarownica zawsze musi uważać, o czym intensywnie myśli.

Zapytałam tak w sumie od niechcenia Basię- ale nie siebie- drugą Basię, która szykowała dla mnie dostawę staroci czy przypadkiem nie ma takiego wazonu, gdzieś w czeluściach piwnicy. Odpowiedź już znacie. Mój sękacz ma rodzinkę.

 


Czyściłam i czyściłam te plamki z błota, najwyraźniej nad czymś mocno zamyślona, aż dotarło do mnie, że to pęcherzyki powietrza w szkle.


Kryza również z bąbelkami.


Kobaltowe filiżanki z PRL plus wazonik

Basię poznałam sto lat temu jeszcze za czasów Danfossa, a ona  poznała moją pasję do staroci długo po Danfossie i zdecydowała się przekazać spuściznę po swoich rodzicach Bogaczówce, aby tu relikty przeszłości, głównie PRL, znalazły dom na kolejne lata, aż do wieczności. A ja już teraz tłumaczę Walerce jako najstarszej, że te szkiełka i duperelki, które mama zbiera to nie chińskie dziadostwo z marketu tylko prawdziwe skarby.

Przy okazji pokażę Wam skarby od Anety, zgromadzone kiedyś przez jej Tatę. Cukiernica/ bomboniera być może z Ząbkowic oraz cudowne mleczniki.



Seledynowa nóżka


Mlecznik od Anety, dzbanek od Basi i chociaż lewy z Pruszkowa a prawy z Chodzieży to całkiem dobrze się dogadali i teraz te słodkie złotka występują w duecie.



Zjawiskowa obrotowa patera na ciasto od Basi.


Patera Art-deco ze szklanym talerzem w okuciu od Basi.



A tu prawdziwa niespodzianka. Wygrzebałam go z jednego z wielu kartonów od Basi. Po wstępnej kąpieli już wiedziałam, że coś co ma w sobie tyle blasku, nie może być zwykłym wazonikiem. Po wielu poszukiwaniach poddałam się i poprosiłam o pomoc znawców. Nic dziwnego, że nie mogłam znaleźć tego cudaczka, szukając wśród polskich producentów z PRL. Okazuje się, że wazonik został zaprojektowany przez czeskiego artystę Frantiska Viznera dla Hermanowa Hut. Projektant cenił sobie wyważone proporcje i skupiał się na optycznych właściwościach szkła, czyli na tym co ja dostrzegłam już po pierwszej kąpieli... Jego prace są obecnie bardzo cenione wśród kolekcjonerów.


A jak już jesteśmy przy turkusie to i prezent od Teściowej doczekał się publikacji. Pozdrowienia z kurortu. Kto pamięta? Kto popijał?


Na zupełny już koniec komplecik z Koła od Pani Krysi został uzupełniony całkiem przypadkiem przez bombonierę "Włocławek" od Basi. Ale mi się rodzinki porobiły...


Sygnatura używana od 1973 - hand painted- ręcznie malowane przez Panią Jolantę Winiecką?